Pewna paniusia wybrała się na wycieczkę do Indii. Tam zobaczyła zaklinacza węży, który grał melodię na piszczałce, a przed nim prężyła się i gięła królewska kobra. Paniusia dowiedziała się, że piszczałka potrafi podniecić każde podobne stworzenie. Zapragnęła ją nabyć, aby zastosować w domu, bo jej staremu jakoś ten jego interes przestał się prężyć. Kobieta wróciła do domu... .... w środku nocy, cichutko wstała i nie budząc męża, zbliżyła się, wyjęła piszczałkę i zaczęła cichutko grać. Po chwili kołdra drgnęła, a później zaczęła się pomalutku, delikatnie unosić coraz wyżej i kołysać w różne strony. .... paniusia nie wytrzymała - przerwała grę, zrzuciła sukienkę, zerwała kołdrę i ... ujrzała wyprężonego, półmetrowego... tasiemca!
|